wtorek, 22 października 2013

Dorwać Hofmana

Podobno jest to nowy trend w PiS. Zobaczymy czy sie utrwali. Warto się jednak zastanowić dlaczego sie pojawił, i dokąd on te partie może poprowadzić.
Hofamn oskarżany jest głównie o porażkę w referendum w Warszawie. I juz tutaj mamy trudność. W oficjalnej retoryce PiS twierdzi ze to był sukces. Do pewnego stopnia z oficjalna linia mogę sie zgodzić. PiS owi udało się zmobilizować znacznie więcej wyborców niz w poprzednich wyborach, czy to parlamentarnych czy to samorządowych. Oczywiście nie wszyscy uczestniczący w referendum popierali PiS, jednak liczba ich sympatyków była największa, co sugerują niektóre interpretacje exit pools. Czyli udało zmobilizować własnych wyborców oraz uzyskać nowych. Czyli sukces?
Jednak nie. PiS tak mocno zaangażował sie w kampanię, tyle sił i środków, ze oczekiwania wewnątrzpartyjne były bardzo duże, a buńczuczna retoryka, której autorem był głównie Hofman, budowała atmosferę rychłego ogólnokrajowego sukcesu PiS. Profesor Gliński był już przyszłym kandydatem na prezydenta miasta, rozważano dalszy program dla stolicy oraz jak ten sukces przekuć na skale ogólnopolską. Referendum się nie powiodło i z lokalnej porażki która niewątpliwie mogłoby być, przy większej rezerwie PiS, wyszła pełnowymiarowa klęska.
Pierwszym błędem PiS było zaangażowanie sie na taką skalę. Doprowadzenie do sytuacji wóz albo przewóz. Nie pozostawienie sobie żadnej drogi odwrotu. Jeśli o tym decydował poseł Hofman, to niewątpliwie jest za co go rozliczać. Przy centralizacji PiS szczerze wątpię aby takie decyzje mógł Hofman samodzielnie podejmować. Taką decyzje mogła podjąć jedynie osoba z definicji nieomylna, czyli prezes. Oznacza to ze Hofman jest ustawiany jako kozioł ofiarny.
Hofmanowi zarzuca sie źle skonstruowaną kampanie refrendalna. Jest w tym sporo racji. Odnosiłem wrazenie ze nie do końca wiedziano jaka jest grupa docelowa i jak do niej trafić. Wizerunkowo kampanii na pewno zaszkodziła sprawa symbolu Polski Walczącej. Czy przyniosło to zakładane efekty? W ogóle jakiś zysk? Według mnie nie do końca. Grupy dla których ten znak jest rozpoznawalny i niesie określony przekaz maja dość ugruntowane poglądy polityczne, więc raczej nie przekonaniu wielu, a część potencjalnych wyborców PiS dla których ten znak niesie ogromny ładunek znaczeniowy i sentymentalny mogło po prostu zniechęcić. Niestety niemal 70 lat po zakończeniu wojny dla znacznej części naszego społeczeństwa symbol Polski Walczącej jest w zasadzie nierozpoznawalny, wiec i jego uzycie mija się z celem, tak wiec niewątpliwie PiS na tym więcej stracił niz zyskał. Tutaj niewątpliwie jest wina Hofmana. Jednak szczerze mówiąc, nie do końca panował on nad sama kampanią, i mówiąc serio nie było to nawet wykonalne. Tyle rożnego rodzaju ugrupowań i środowisk zaangażowało sie w referendum, ze nie było można anie tego opanować ani koordynować. Wiele działań podejmowanych przez inne ugrupowania i tak szły na "konto" PiS bo oni krzyczeli najgłośniej. Szły na konto niestety z całym dobrodziejstwem inwentarza. Angażowanie się w coś czego nie można kontrolować, zwłaszcza jesli od tego zależy twoje dobre imię, było dużym błędem.
Ale czy za to można rozliczać Hofmana. Po części tak. Jednak główny błąd był w założeniach strategicznych za które, jak mi się wydaje Hofman nie odpowiadał. Jako że w filozofii PiS ktoś musi być winny, wygląda na to ze padło na niego. Zresztą jest to chyba element walki wewnętrznej w PiS. Za Hofmanem są całe szeregi działaczy których jego silna pozycja przy prezesie szczególnie irytowała. Teraz, czując nadarzającą się okazję, usiłują go w najlepszym razie osłabić, wyciągając mu wszystko od kampanii po przechwałki o własnym "wyposażeniu". Czy im sie uda zalezy wyłącznie od decyzji prezesa Kaczyńskiego. On decyduje o rolach w jego partii. Nie zdziwiłbym się gdyby dał posłuch tej wewnętrznej opozycji. Juz od jakiegoś czasu Hofman raczej nie wnosił nic szczególnie pozytywnego w wizerunku PiS, a tak szczerze mówiąc ani w PiS ani poza nim nie jest szczególnie lubiany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz