wtorek, 5 listopada 2013

Rozpad Platformy? Wcześniejsze Wybory?

Po awanturze w trakcie wyborów do władz dolnośląskiej PO, pojawiły się głosy wieszczące rozpad tego ugrupowania oraz także wcześniejsze wybory. Czy do tego dojdzie?
Uważam ze mimo wzajemnego nagrywania i dziwnych wyborów PO przetrwa. Widoczne to było na radzie krajowej gdzie oczekiwano mocnego wystąpienia "schetynowców" i... nic się nie stało. Porażka na Dolnym Śląsku była bolesna dla Schetyny, ale to tylko porażka. Do starcia z Tuskiem doszło szybciej niż przewidywał i okazało się ze nie był do tego starcia przygotowany. Niewątpliwie jego pozycja jest słabsza, ale wciąż mocna. Najprawdopodobniej teraz opozycja wewnętrzna w PO nieco przycichnie, w oczekiwaniu na kolejne wybory. Jeśli ze względu na swoja specyfikę wybory samorządowe nie będą miały aż takiego wpływu na pozycje premiera, to jednak możliwa porażka w wyborach do europarlamentu będzie sygnałem do kolejnych ataków na Tuska. Potencjalna porażka w wyborach parlamentarnych wywoła kolejna próbę rozliczenia premiera. I wtedy będzie miał poważne problemy. Schetyna teraz tylko musi grać na przeczekanie i czekać na wybory. Wszystko wskazuje na to ze wtedy nadejdzie jego czas. Uważam ze jest tego świadomy. Dlatego raczej PO się nie rozpadnie. Za taką diagnozą przemawia też rozpowszechniona w PO teza że poza głównymi partiami nie ma życia politycznego. Odejście z PO oznacza odejście w niebyt. Dlatego zdecydują się na trwanie w obecnej formie licząc na rewanż maksymalnie za dwa lata.
Co do wcześniejszych wyborów sprawa jest nieco inna. Obecna przewaga koalicji to tylko jeden poseł. Przez te 2 lata czeka nas szereg trudnych głosowań, których rezultaty trudno przewidzieć. Dobrym przykładem jest tutaj kwestia referendum w sprawie 6ciolatków. W samej PO opinie sa podzielone, PSL nie jest nichętne sprawie referendum. W retoryce PO zapędziła się tak daleko że w sumie błaha sprawa może doprowadzić do problemów z utrzymaniem koalicji. Stracie o projekt ministra który w samej PO jest oceniany słabo, i generalnie nie jest lubiany. Zapędzono się w sytuacje bez wyjścia. Jeśli referendum przejdzie oznacza to utratę kontroli nad sejmem i widoczną słabość PO i rządu, jeśli nie przejdzie PO zostanie przypięta łatka ugrupowania niedemokratycznego który nie pozwala się społeczeństwu wypowiedzieć w sprawach dla niego ważnych. I łatkę tę z satysfakcją przypnie platformie PiS, żeby było zabawniej. Jeśli koalicja przetrwa to głosowanie to w kolejnych latach czeka nas szereg podobnych prób i to w sprawach o niebo ważniejszych.
Co ciekawe, uważam ze wcześniejszymi wyborami są zainteresowani głównie PiS i SLD oraz po części PO. PiS, ponieważ liczy że wygra następne wybory. Jeśliby byli zainteresowani odwlekaniem terminu, to licząc na to że PO wkopie się jeszcze bardziej. Jest na co czekać, gdyż wyborcy zniechęceni do Platformy, tracą zainteresowanie polityką i deklarują brak chęci głosowania. To wzmacnia siłę żelaznego elektoratu PiS. Dlatego prezes Kaczyński grając na utrzymanie obecnego parlamentu jak najdłużej, może liczyć na zwycięstwo i samodzielne rządy, nie zdobywając ani jednego nowego głosu.
Z kolei SLD wierzy że w wypadku wcześniejszych wyborów PO będzie musiało utworzyć z nimi koalicję, by PiS nie rządziło. Nie jestem pewien czy optymizm Leszka Millera jest uzasadniony.
PSL wie że swoje zawsze ugra. Nie boją się wcześniejszych wyborów, choć możliwość zwycięstwa PiS ich na pewno niepokoi. Świadom losu Samoobrony, nie uśmiecha im się koalicja z PiS. Bycie w rządzie daje dostęp do szeregu ważnych stanowisk na których PSL zależy. Dlatego raczej do otwartego starcia z PO dążyć nie będą. Pozostałe ugrupowania, w tym ugrupowanie Palikota, raczej nie są zainteresowane wyborami gdyż oznaczają dla nich natychmiastowy niebyt polityczny. Paradoksalnie wczesnymi wyborami moze być zainteresowana część działaczy PO, ponieważ przegrana będzie oznaczać możliwość rozliczenia Tuska. Studzi ich zapał możliwość utraty władzy, gdyż dostęp do wielu synekur mógłby zostać odcięty. Dalszy los rządu zależał będzie jak zręcznym politykiem, szczególnie w polityce wewnatrzpartyjnej będzie premier. Czy uda mu się, odpowiednimi "nadaniami" zachować spokój w partii i przetrwać nadchodzące lata. Jak się skończy, trudno powiedzieć. Pamietajmy ze rząd Suchockiej upadł bo jeden z posłów zatrzasnął się w toalecie. Przewaga koalicji to jeden głos

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz