poniedziałek, 18 listopada 2013

11 listopada czyli jak się ośmieszyć.

Emocje po ostatnich obchodach 11 listopada nieco opadły i można pokusić się próbę podsumowania.
Niemal przez cały rok trwały poważne dyskusje o rosnącej sile i wpływach ugrupowań narodowych. Na tym blogu, w czerwcu o tym pisałem, wyjaśniając w jakiej sytuacji mogłyby stanowić prawdziwa silę na polskiej scenie politycznej, na co mieli szansę. Część komentatorów widziała w nich realne zagrożenie dla PiS, zapominając trochę że to rok temu, zaangażowanie PiS w marsz niepodległości nadało mu powagi w pewien sposób legitymizowało wobec prawicowego elektoratu. W tym roku PiS oficjalnie w obchodach nie uczestniczył. Narodowcy sami mieli zorganizować i odpowiadać za marsz. Jak się skończyło wszyscy widzieliśmy. Z pokazu siły Ruchu Narodowego wyszła farsa.
Może nie do końca wszyscy zdają sobie sprawę jak poważne straty wizerunkowe ponieśli narodowcy. Po zajściach w świadomości społecznej zostanie głównie obraz "narodowców" wyrywających z bliżej nie znanych powodów drzewka, zresztą bez powodzenia, i może jeszcze płonąca tęcza na placu zbawiciela. Tęcza której symboliki nie znają ani narodowcy ani szczerze mówiąc znaczna część społeczeństwa. Zapamiętany zostanie bezmyślny akt wandalizmu. Już po sieci krążą "nowe" hasła polskich narodowców: "drzewa na drzewa" czy też "polska nie zielona tylko biało czerwona". Są śmieszni. Ośmieszyli nie tylko siebie ale też i święto 11 listopada. Po tych wydarzeniach określenie "narodowiec" jest synonimem bezmózga w kolorowej kominiarce. Bezmózga i nieudacznika który nawet rachitycznemu drzewku nie potrafi dać rady. Te memy będą krążyć długo. Szansę jaka miał Ruch Narodowy zaprzepaszczono i to wydaje się na lata. Nie podejrzewam żeby taki a nie inny przebieg marszu był w planach organizatorów. Jednak całkowity brak kontroli nad nim, nad sowimi "sympatykami", też nie świadczy dobrze o przywódcach ruchu narodowego. Także absolutny brak zrozumienia tego co się stało.
Zajścia pod ambasadą rosyjską nie były ważne. Dla wizerunku Polski były katastrofalne, jednak samym narodowcom w naszym w znacznej części rusofobicznym społeczeństwie, uszłaby nawet próba podpalenia samej ambasady. Jednak z tego dnia pamiętane będą tylko nieszczęsne drzewka przed squatem. I hasłem Ruchu narodowego na długo zostanie "drzewa na drzewo".
Na pewno teraz znów zostaną zepchnięci na margines polityki. Raczej PiS nie będzie chciał oficjalnie z nimi utrzymywać kontaktów. Pewnie jeszcze dojdzie do jakiś wybryków czy tez burd z udziałem ONR i Młodzieży Wszechpolskiej, które tylko spowodują ponowne wyciągniecie "drzewek" i ponowne ośmieszenie i ruchów i idei.  Czy się z tego podniosą? Jak pisałem w poprzednim tekście - maja ogromne szanse, jednak muszą zmienić w sposób zasadniczy podejście i mentalność, szczególnie przywódcy. Inaczej na ruch narodowy na dłużej będzie dla polaków synonimem "mordeczki" w kominiarce targającej drzewko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz