Przegrane wybory mocno wstrząsnęły Platforma Obywatelską. Oczywiście
większość jej działaczy miało świadomość że wybory parlamentarne raczej
przegrają, ale miano nadzieje że z PSL czy SLD uda się utrzymać przy władzy.
Sam tak przewidywałem. Jednak niezadowolenie z rządów PO które od dłuższego czasu
było wyczuwalne, znalazło ujście i katalizator w postaci Kukiza. Przez to oraz
nieudolnie poprowadzoną kampanię, wybory które miały być formalnością,
skończyły się porażką. W odbiorze wewnątrzpartyjnym nawet druzgocącą klęską ponieważ
nie tak dawno wszyscy liczyli na zwycięstwo w pierwszej turze. To z kolei
doprowadziło do pewnego rodzaju otrzeźwienia – wcale nie musimy utrzymać się
przy władzy. Niestety zamiast do mobilizacji doprowadziło to rozprzężenia:
część szuka wyjścia z sytuacji, część winnych, a część szuka wyjść awaryjnych.
Platforma nie jest jednak na przegranej pozycji. Po pierwsze
niemal pięćdziesięcioprocentowe poparcie w drugiej turze nie rokuje źle. W
końcu niemal co drugi wyborca zagłosował na kandydata PO. Łatwiej można ich przekonać
żeby zrobili to powtórnie. Po drugie jeśli na pierwsze strony wrócą prezes Kaczyński
i Antoni Maciarewicz znów może wrócić niechęć do PiS i część wyborców może się od
PiS odwrócić. Ostatnia kampania PiS była przeprowadzona podejrzanie
profesjonalnie, więc szanse na tego typu potknięcie są mniejsze, jednak od dnia
wyboru prezydenta Dudy wróciła dyskusja na temat pomnika smoleńskiego, a nie
jest to temat o którym młodzi wyborcy młodego prezydenta chcieliby słuchać.
Wiele zależy od Kukiza. Jeśli zachowa zdrowy dystans od obu
partii i będzie punktował absurdy w programach obu ugrupowań, może utrzymać swoich
wyborców a nawet powiększyć ich ilość. Jednak jest w trudnej sytuacji. Przyciągnął
z elektoratu PO bardzo trudnych wyborców – wykształconych, samodzielnie myślących,
wiec jeśli przegnie w którąś stronę, może ich zniechęcić.
Przede wszystkim musi mieć atrakcyjny program ekonomiczny.
Coś czego PiS i PO nie mają. Oferta ekonomiczna PiS była zawsze dość anemiczna
bo te tematy nigdy prezesa nie interesowały. Zazwyczaj próbowano obiecywać wszystko
wszystkim ale bez specjalnego przekonania, co było wyczuwalne. Zobaczymy co się stanie z propozycjami Dudy z
czasu kampanii. Jak na razie dość sprytnie próbują wyjść z kwestii emerytalnej,
nieco rozwijając propozycje Komorowskiego (40 lat składkowych), głównie jednak deklarując tylko że jest zupełnie nowa i inna. Generalnie jednak wiek 67 lat pozostanie jeśli jednak
ktoś będzie miał 40 lat składkowych (ważne- nie pracy a okresów składkowych) będzie
mógł przejść na wcześniejszą emeryturę. Problem w tym że z takiego przejście będzie
mógł skorzystać nikły procent ubezpieczonych. Po odliczeniu urlopów i innych
przerw realnie trzeba by mieć około 45 do nawet 50 lat pracy.
Ofertę ekonomiczną z pewnością będzie miała Nowoczesna.pl.
Problemem tej partii jest jej brak wizerunku. Jeśli Petru jest średnio
rozpoznawalny, dla osób nie interesujących się ekonomią, tak Balcerowicz (przez osobę którego Petru najczęściej jest przedstawiany) jest
dla nowej formacji dużym obciążeniem. Jego duży elektorat negatywny będzie ugrupowaniu
po pierwsze ciążył, po drugi mocno ograniczał zasięg oddziaływania do ludzi
stricte znających się na ekonomii. Zwykli śmiertelnicy mogą być uprzedzeni i
szukać oferty dla siebie raczej u Kukiza, który program ekonomiczny może nie ma
tak dobrze opracowany, ale jest medialny i operuje chwytliwymi hasłami. Jesli panu Petru uda się zdystansować od Balcerowicza któremu doradzał, formacja może mieć szansę, i to nie tylko na wynik w okolicach progu wyborczego.
Jak widać jest pewna przestrzeń do działania dla PO. Czy
wykorzysta szansę? Szczerze w to wątpię. PiS musiałby z Kukizem zaliczyć w
kampanii potężną wpadkę żeby PO mogłoby w ten sposób zyskać. Jeśli chodzi o
działania jakie PO musiałoby podjąć, to zacząć wprowadzać jakieś reformy
ekonomiczne, o których zresztą mówiło 8 lat temu. Nie widać ku temu ani chęci
ani pomysłów. Nadal używają jednej narracji: „jest świetnie”. Niestety nie
jest, co widza nawet wyborcy Platformy.
Czy to oznacza ze Polska dąży ku zagładzie i upadkowi? Nie.
Efekt rządów PO to naprawdę szybki rozwój ekonomiczny kraju. Więc dlaczego tak
wielu niezadowolonych? Znaleźliśmy się w sytuacji która w politologii trochę nieadekwatnie
nazywana jest rewolucyjną. Rewolucje wybuchają nie wtedy kiedy ludziom jest źle.
Wtedy są zbyt zajęci walka o przetrwanie a nie myśleniem o zmianie władz. Rewolucje
wybuchają wtedy gdy sytuacja się polepsza, ale nie dość szybko i liczba ludzi
którzy czują się z tego postępu wykluczeni rośnie. Taką sytuacje mamy w Polsce.
Młodzi uważają że postęp gospodarczy zupełnie ich minął i zostali z niczym.
Wbrew pozorom sytuacja trudniejsza jest w segmencie 30-40 latków którzy przez
ostatnie 10 lat pracowali na umowach śmieciowych i po pierwsze mają świadomość że
niezależnie od wieku emerytalnego będą musieli pracować do śmierci, oraz z dużą
niechęcią odbierają postawę roszczeniowa młodych. Dlaczego jest to
niebezpieczne? Ponieważ działania podjęte w celu zachęcenia młodego elektoratu przyjmą
negatywnie, uważając że jest to nieuczciwe – oni muszą i musieli sobie radzić
sami.
Dlatego na miejscu PO był bym ostrożny z ofertą wobec
młodych. Najskuteczniejsze byłyby zmiany w prawie podatkowym i ZUSie. Problemy
w tym widzę dwa. Po pierwsze Platforma obiecywała takie zmiany 8 lat temu i
przypomnienie sobie o nich raptem przed wyborami może być źle przyjęte. Należałoby
je dobrze sprzedać. Osobiście radziłbym się zając ZUSem. Instytucja dość powszechnie
nielubiana, zmiany w niej zostaną przyjęte pozytywnie, szczególnie przez przedsiębiorców
a to elektorat PO. To zostawi z kolei możliwość atakowanie zarówno PiS jak i
Kukiza majstrujących przy prawie podatkowym jako nieodpowiedzialnych, którzy w
sumie chcą zwiększyć obciążenia Polaków. Po drugie ministerstwo finansów uważa
że jest świetnie i żadne zmiany nie są konieczna ani wskazane. Niestety z takim
podejściem można przegrać wybory.
Podsumowując. Bez zmian i prób reform PO nie ma szans na
dobry wynik wyborczy. Zmian na ważnych polach. Mimo popularności Kukiza
bynajmniej JOWy nie dadzą PO zwycięstwa ani na przykład likwidacja senatu
(faktycznie zbędnego swoja drogą). Większość społeczeństwa ma dość ruchów i
tematów pozornych. Chce uczestniczyć i korzystać z rozwoju kraju i tego
wymagają od rządzących. To jest także kwestia do przemyślenia dla PiS. To będzie
ciężka kampania dla obu ugrupowań. Jak rzadko wyborcy wymagają konkretów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz