wtorek, 26 maja 2015

Trzęsienie ziemi czyli co wydarzyło się w niedzielę.


Najczarniejsze obawy sztabowców PO spełniły się. Bronisław Komorowski poległ w drugiej turze. Pierwszy realny sukces PiS od 2005 stał się faktem. Andrzej Duda zostanie kolejnym prezydentem Polski. Co się stało? Dlaczego urzędujący prezydent, którego jeszcze parę miesięcy temu aprobowało ponad 60% obywateli przegrywa z nieznanym szerzej politykiem PiS?
Złożyło się na to kilka elementów. Bezpośrednio na pewno skopana kampania wyborcza. Jeśli kiedyś zostanie wydany podręcznik w zakresie PR pod tytułem „Jaj tego nie robić” kampania Bronisława Komorowskiego powinna znaleźć tam swój własny rozdział.  Nie będę wdawał się w szczegóły, bo elementów które nie zagrały bądź zrobiono je źle było po prostu zbyt wiele. Zacznę od grzechu głównego: brak pomysłu i idei kampanii. To w zasadzie rozłożyło kampanię w całości. Prezydent wyglądał jakby się miotał, bez szczególnego sensu i celu. Spotkania i wystąpienia nie miały nic ze sobą wspólnego, nie było idei. Zmiana hasła przewodniego, brak nawet spójnej koncepcji wizerunku prezydenta. Nie uważam ze przy kampanii pracowali idioci. Było tam wielu ludzi którzy znaja się na rzeczy. Wydaje mi się ze zbyt wielu. Dlatego tak częste zmiany koncepcji i strategii. Zamiast doskonalić to co nie działało dobrze, wyrzucano stara strategię i wprowadzano nową, którą tez po jakimś czasie zmieniano zanim zdążyły pojawić się skutki.

Wydaje się że początkowo uważano że wizerunek prezydenta powinien być koncyliacyjny, spokojny wyważony. Prezydent który łączy a nie dzieli. I nie był to zły pomysł, z tym ze dość trudno prowadzi się tak kampanię. Nie ma „efektów specjalnych”, czyli starć słownych, pyskówek, konfliktu który świetnie się sprzedaje. Dlatego jest to skomplikowana kampania i do tego długofalowa. Kontrkandydaci będą „strzelać” czym się da w kandydata a on powinien się od tego dystansować. Przedstawiać że jest ponad to, zajmuje się Polską i Polakami a nie jakimiś pierdołami. Sam kandydat nie może wchodzić w bliskie starcia, ale powinien to robić jego sztab, a raczej ludzie przez sztab wytypowani nie mający z nim nic wspólnego. Z tego kierunku powinny iść wściekłe i bezpardonowe ataki. Jeśli nie ma konfliktu prezydent nie może być koncyliacyjny, nie ma kogo godzić. Uderzenia powinien na siebie wziąć rząd lub inni politycy PO. Tego nie było. Wydawało się że prezydent walczy sam.
Spadek notowań był do przewidzenia bo strategia ta po prostu tak funkcjonuje, głośni kandydaci sa atrakcyjniejsi, a do tego nie była prawidłowo wykonywana. Zamiast ją skorygować jeszcze przed pierwsza turą, zdecydowano się trochę wystąpienia prezydenta wyostrzyć, co w zasadzie zniszczyło efekt poprzedniej strategii. Przyjęto ze prezydent dopiero od tego momentu prowadzi kampanię no i ze się spóźnił. Komorowski w tego typu  wystąpieniach nie wypada najlepiej więc dalej tracił, a zmiany wizerunku nie rozumieli nawet jego zwolennicy. Zresztą przykładem oderwania od rzeczywistości sztabu i chyba samozadowolenia było hasło „rozstrzygnijmy wybory w pierwszej turze”. Skutki takiego podejścia były opłakane. Przegrana pierwsza tura i zaangażowanie Kamińskiego wprowadziło kolejna zmianę. Prezydent miał być fighterem. Walczyć w pierwszym szeregu i pokonać Dudę w debatach i na argumenty. I Kamiński świetnie Komorowskiego do tego przygotował. Prezydent dobrze wypadł w tych debatach. Problem w tym że to już trzecia zmiana jego wizerunku w jednej kampanii czego rezultatem była utrata wiarygodności. Paradoksalnie to Duda zajął pozycje które powinien zajmować prezydent, to on był koncyliacyjny, on łączył, a to prezydent krzyczał i dzielił. I to był majstersztyk prowadzącego kampanie PiS – doprowadził do zamiany ról, wiedząc że to na spokojnych kandydatów w tego typu wyborach ludzie wola głosować. PiS wybudował trochę wizerunek swojego kandydata na nijakości. Obiecywał głównie zmianę i bliskość do wyborców. Coś czego Komorowskiemu brakowało a próby nadrabiania kończyły się spektakularnymi porażkami. Jestem fajny, będę fajny i nie jestem prezesem. To wystarczyło, oraz zostawienie wolnego miejsca sztabowi Komorowskiego żeby dalej Kandydata pogrążać, co też ten czynił. Nikt nie pomyślał aby wykorzystać największy atut Komorowskiego, to że był prezydentem. Szereg imprez, uroczystości, zjazdów na których można prezydenta odpowiednio pokazać. Można tego rodzaju eventy stworzyć. Dlaczego prezydenta ze dwa razy nie było na poligonie? Zdjęcie na czołgu łatwiej sprzedać niż mgliste wypowiedzi na temat obronności, szczególnie w dobie kryzysu ukraińskiego. Konsekwentna kampania mogłaby dać te kilka brakujących procent.

Oczywiście nie tylko sama kampania. Prezydent zerwał także za zachowawczą politykę zarówno PO jak i rządu. Stąd taki sukces Kukiza o czym wspominałem wcześniej. Biegunka różnego rodzaju ustaw, które można było stworzyć wcześniej, a jakoś nikomu nie przyszło to do głowy. To powodowało dalsze podważanie wizerunku i wiarygodności prezydenta. Po prostu przestał być dla znacznej części Polaków poważnym człowiekiem, reprezentantem narodu.

PO dziwi się że nie głosowała na Komorowskiego młodzież. Po przemyśleniu, dlaczego miałaby to zrobić? Przez 8 lat rząd PO zrobił niewiele dla tej grupy, a prezydent przez 5 lat jeszcze mniej. Ta młodzież w 2005 roku była w podstawówce lub myślała o szkole średniej. Nie pamięta rządów PiS i atmosfery wtedy panującej. Może to stanowić najwyżej niejasne wspomnienie. Dla nich ważne jest to że wchodzą właśnie w rynek pracy i wygląda na to że będą musieli emigrować, bo o stabilnej pracy w kraju mogą tylko pomarzyć. I kogo za to mają winić? Partię która od 8 lat jest przy władzy, czy też opozycję? Nic dziwnego że winią rządzących. Ci co doświadczyli chaosu rządów PiS nadal głosowali na Komorowskiego. Niestety to już za mało. PO musi wykonać jakiekolwiek ruchy aby próbować walczyć o nowych wyborców, szczególnie że jej obecny elektorat tez nie jest zachwycony postawą rządu. Platforma doprowadziła państwo do jakiego takiego porządku po chaosie jaki wprowadził PiS. Udało się i to wyborcy docenili 4 lata temu przedłużając PO mandat. Niestety nic więcej Platforma nie osiągnęła, podczas gdy oczekiwania jej wyborców nadal były duże. Wystarczy sobie przypomnieć kampanie z 2005 roku i szereg obietnic jakie wtedy PO złożyło. W sumie do tego programu sięga Kukiz, mówiąc „to są wasze słowa, co zostało zrobione?”. I dlatego zdobył część dawnego żelaznego elektoratu Platformy – przedsiębiorców i ludzi z wyższym wykształceniem.


Czy PO zmieni swoje postępowanie? Wątpię, zbyt dużo bezwładu panuje w tej partii. Wbrew pozorom losy kraju leżą w rękach Kukiza. Jeśli już teraz dogada się z PiS, o czym głośno w mediach, przegra wszystko. Odejdzie od niego większość elektoratu „oburzonego” rządami PO i pozwoli tej partii zewrzeć szyki przed zagrożeniem PiS. Pamiętajmy że 40% jego wyborców to dawni wyborcy PO. Jednocześnie ułatwi robotę PiS który prowadząc kampanię pod hasłem Kukiz z nami przejmie młody elektorat, bo w końcu głosowanie na Kukiza to głosowanie na PiS więc czemu nie głosować bezpośrednio? Wtedy jego ugrupowanie zostanie zredukowane do kilku procent marzycieli. Jeśli zdystansuje się od obu partii ma szansę na dalsze budowanie swojego elektoratu i kto wie, może na status jeśli nie trzeciej to może nawet drugiej siły w parlamencie? Według ostatnich sondaży jego ruch traci tylko 1 % do PO. Może naprawdę dużo ugrać poruszając kwestie ekonomiczne i przeciągając sporo elektoratu PO jak i trochę PiS – tego wykształconego i prowadzącego własną działalność. Zobaczymy co zrobi. Naprawdę ma olbrzymią szansę na stworzenie czegoś nowego w polskiej polityce. Czy mu się uda, czy znów zostaniemy sprowadzeni do duopolu PO-PiS?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz