wtorek, 8 lipca 2014

Ukraina, Irak i jak to wszystko może się łaczyć.

Sytuacja na Ukrainie zmierza do wyjaśnienia. na pewno nie do rozwiązania, ale do jakiegoś stadium w którym konflikt na jakiś czas zostanie zamrożony. Obecnie całość armii ukraińskiej zaangażowana jest w "operację antyterrorystyczną" w obwodach Ługańskim i Donieckim. Blisko 50 tys. żołnierzy. W operacjach nie uczestniczą jedynie 3 brygady stacjonujące własnie na wschodzie i południu Ukrainy. Jednostek tych nie udało się jeszcze zmobilizować. mimo zaangażowania całego potencjału militarnego Ukrainy postępy można uznać za skromne. na pewno wpływ maja na to dwa czynniki: po pierwsze konieczność unikania ofiar cywilnych, po drugie co tu dużo kryć, słabe wyszkolenie jednostek ukraińskich. Większość starć w bliskim kontakcie Ukraińcy zdają się przegrywać, wiec próbują polegać na swojej miażdżącej przewadze ogniowej. Po zlokalizowaniu pozycji separatystów koncentrują na ich pozycjach zmasowany ostrzał artyleryjski, a także lotniczy. Taktyka ta, jak przyznają sami separatyści, jest bardzo skuteczna. Większość ich strat powstała na skutek takich operacji. Stąd też zapewne decyzja o wycofaniu ze Słowiańska i Kreamtorska, by skoncentrować więcej sił w terenach bardziej zurbanizowanych, tam gdzie armia ukraińska nie będzie mogła w pełni wykorzystać swojej przewagi ogniowej. Chcą zmusić Ukraińców do walk ulicznych w stylu w jakim Rosjanie walczyli w Groznym.Po koncentracji sił, w doniecku może być nawet od 10 do 20 tys. separatystów, mogą nawet wytworzyć lokalną przewagę liczebną. Posiadając, co wielokrotnie udowodnili, lepsze wyszkolenie indywidualne, mogą stworzyć siłom rządowym bardzo poważny problem. Ukraińscy wojskowi zdają sobie z tego sprawę, deklarując tylko blokadę Doniecka i Ługańska, licząc na to ze oblężenie zmusi separatystów do złożenia broni. Jesli się to nie powiedzie zapewne pierwszym celem wojsk ukraińskich będzie Ługańsk, miasto mniejsze i z mniejszym garnizonem buntowników. Tutaj przetestują swoje możliwości regularnych walk w mieście. 
Czy do tego dojdzie? Trudno powiedzieć. Stawiałbym jednak na to że w pewnym momencie separatyści przejdą raczej do partyzantki, unikając otwartego starcia z Ukraińcami, wyczekując na moment gdy Rosja ponownie uzna że ich wsparcie może być pożyteczne. To zdanie Kremla będzie decydowało o losie tych dwóch prowincji Ukrainy, a wydaje się że Moskwa zrezygnowała, przynajmniej na razie, z siłowego odrywania Doniecka od Ukrainy i pozostawiła separatystów własnemu losowi. Oczywiście sa jeszcze dostawy uzbrojenia, ale daleko niewystarczające. Dlaczego Putin odpuszcza? Ponieważ zorientował się że nic więcej na tym konflikcie nie zyska, a aktualnie wyłącznie traci. Jak pisałem wcześniej, Putina interesuje wyłącznie Polityka wewnętrzna. Zrobi wszystko aby utrzymać się przy władzy, co jest coraz trudniejsze przy ogarniającym Rosję kryzysie. Oczywiście społeczeństwo rosyjskie popiera ogólnie włączanie terytoriów zamieszkałych przez Rosjan w granice federacji, jednak przeciw otwartej interwencji na Ukrainie, jak wykazują ostatnie sondaże jest ponad 2/3 społeczeństwa. czyli eskalując dalej konflikt Putin nic nie zyskuje, a traci. Straty jakie poniosła przez te kilka miesięcy są ogromne. Dotąd Kreml wydawał się ich nie dostrzegać, skupiony na krótkoterminowych zyskach, ale teraz straty polityczne i gospodarcze zaczynają być coraz bardziej widoczne, a w długim terminie znacznie pogorszą i tak niewesoła sytuację Rosji.
Dotąd Rosja była postrzegana jako stabilny i odpowiedzialny partner biznesowy. Unia nie widziała potrzeby dywersyfikacji źródeł energii ponieważ surowce energetyczne z Rosji były tanie i dostępne. Kryzys ukraiński to zmienił.Państwa europejskie zaczęły się rozglądać za alternatywnymi źródłami surowców energetycznych, rozpoczęły się inwestycje w terminale gazowe i naftowe, spojrzano przychylniej na, odsądzane dotąd od czci i wiary, wiercenia w łupkach. Ponadto zorientowano się jak za pomocą portali internetowych Moskwa stara się manipulować opinią publiczna w unii, a także służby specjalne kilku państw zaczęły bliżej się przyglądać niektórym organizacjom ekologicznym, które, jak się okazało, były finansowane z Moskwy. Sieć wpływów która Kreml przez lata misternie budował, jeśli nie została zerwana, to poważnie nadwątlona. Takim najmocniejszym sygnałem było zablokowanie budowy South Stream przez kraje w których wydawało by się Moskwa miała największe wpływy: Bułgarię i Serbię. Kapitał zagraniczny zaczął w przyspieszonym tempie opuszczać Rosję. Straty dla gospodarki rosyjskiej są ogromne. Politycznie także gdyż Rosja przestała być postrzegana jako partner. Została wyłączona z gremiów wpływających na politykę światową, a budowa konkurencyjnego bloku w oparciu o Chiny została przez Pekin przyjęta bardzo chłodno. Rosja została osamotniona. Moskwie byłoby łatwiej, gdyby faktycznie zachód obrał ja faktycznie jako wroga, w obliczu zagrożenia można zmobilizować społeczeństwo wokół władzy. Przez jakiś czas nawet media rosyjskie próbowały prowadzić taką retorykę. Jednak odpowiedź militarna NATO była raczej ograniczona, więc trudno to było w jakiś praktyczny sposób wykorzystać. Rosja zaczyna być, marginalizowana, niepotrzebna. To jest największy koszmar jaki rządzącym na Kremlu mógł się przyśnić. Marginalizacji "Wielkiej Rosji" społeczeństwo rosyjskie rządzącym na dłuższą metę nie wybaczy. Dlatego Moskwa będzie szukać rozpaczliwie dróg ucieczki z sytuacji w której sie znalazła. Po pierwsze musi zakończyć jakoś konflikt na Ukrainie i jakoś dogadać się z zachodem bo konflikt ten jest po prostu zbyt kosztowny. najprawdopodobniej spiszą separatystów na straty, lub uśpią ich do zimy, kiedy Ukraina będzie miała jeszcze większe problemy gospodarcze. Licząc wtedy na autentyczny bunt społeczny przeciw władzom w Kijowie, będą mogli ponownie ich uaktywnić. Potem konieczne będzie odbudowanie zaufania w Unii, co będzie długotrwałe i kosztowne. Zapewne nie obędzie sie bez "preferencyjnych cen na gaz i ropę. No i przede wszystkim trzeba pokazać światu a głównie rosjanom ze Rosja jest wielkim graczem na arenie międzynarodowej. Graczem niezbędnym dla zachowania stabilnosci. Jak? Tutaj zawsze mogą liczyć na amerykanów którzy nabroiwszy nie bardzo wiedzą co potem z takim bałaganem zrobić. Pierwszym takim miejscem jest Irak. Po wycofaniu sie amerykanów kraj ogarnął chaos. Po rozpoczeciu przez szyickie władze prześladowań sunnitów, kraj znalazł sie na krawedzi rozpadu. Sunnitów wsparł ISIL, obecnie Kalifat Islamski. Organizacja terorrystyczna zbyt skrajna nawet dla al-kaidy, zarządza połową Iraku i sporymi obszarami Syrii.Wobec wahań Waszyngtonu, obecne władze irackie w walce z terrorystami wsparła Moskwa, wysyłajac samoloty i ludzi do ich obsługi.Nie było to zreszta specjalnie kosztowne, bo samoloty były i tak irackie. Były w remontach w Rosji w trakcie Wojny w Zatoce, a potem juz tam pozostały. Przy niewielkich kosztach finansowych Rosja może zacząć twierdzić ze prowadzi kampanię przeciw islamskiemu terroryzmowi i naprawia to co USA popsuły. Mogą na tym całkiem sporo ugrać. Podobna okazja zdaje się pokazywać u granic Rosji w Afganistanie, choć tu, biorąc pod uwagę własne doświadczenia, Moskwa dwa razy się zastanowi zanim interweniuje. Choć budowa wizerunku krzyżowca na misji walki z terroryzmem może być tego warta. 
Dlatego uważam że kryzys ukraiński zostanie na jakiś czas zamrożony, przynajmniej do zimy. Jesli społeczeństwo ukraińskie zniesie jakoś reformy i państwo przetrwa zimę, wtedy możliwe że całkowicie wygaśnie, przynajmniej w tej formie. Możemy z kolei oczekiwać uaktywnienia sie Rosji na arenie międzynarodowej, spektakularnych posunięć, które spowodują że o Rosji zacznie się mówić. Kto wie? Może nawet zdecydują się aktywniej wesprzeć swojego dawnego sojusznika, Wietnam, by pograć na nosie Chinom?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz