Po eksplozji taśmowej dwa tygodnie temu sytuacja wydaje się stabilizować. PO, co widać w sondażach, zapłaciła za wpadkę i jeszcze bardziej nieudolne reagowanie na nią. Upadku rządu nie było, bo, jak przewidywałem, w zasadzie nie było zainteresowanych takim upadkiem. Zagranie premiera z wotum zaufania było ryzykowne, bo w takim układzie cała opozycje może a nawet powinna wystąpić przeciw koalicji, a jak pokazywały ostatnie głosowania, nie może być pewny wszystkich swoich "szabel". Jednak można liczyć na instynkt samozachowawczy posłów, który w tym wypadku również nie zawiódł. Obecna kampania PiSu w sprawie wotum nieufności jest organizowana z pełną świadomością organizatorów nieuchronnej klęski inicjatywy. Ale nie chodzi o odwołanie rządu. Chodzi o pokazanie, jak bardzo antyrządowy jest PiS i jak bardzo chce zmiany władzy, bez ryzyka samej zmiany. Chodzi o pokazanie ze jedyną, prawdziwą alternatywą wobec PO jest PiS, a po za nim tylko pustynia. Nie chodzi o to ze prezes Kaczyński nie chce władzy. Chce, ale liczy że przez najbliższy rok PO jeszcze bardziej się pogrąży, więc woli poczekać. Przy obecnej ponownej atomizacji sceny politycznej, może mieć szansę na samodzielne rządzenie po przyszłorocznych wyborach. Dlatego PiS gra na wykrwawienie PO, i kto wie, może nawet odnieść sukces.
Co do samych taśm, pozostaje problem co dalej z nimi. Czy warto szukać, kto za nimi stoi? Dla opcji rządzącej najlepszy był by układ, w którym okazałoby się że za tym stoi jakiś sfrustrowany biznesmen/polityk ogólnie osoba prywatna. Co prawda prawica usiłowałaby z niego robić męczennika, ale generalnie sprawa zakończyłaby sie mniejszymi szkodami. jeśli okaże się ze za sprawa stały jakiekolwiek służby, rozpocznie się atak na rząd za brak kontroli nad służbami i brak ochrony kontrwywiadowczej i generalnie narażanie kraju na atak z zewnątrz.Dlaczego uważam ze jest bardziej niebezpieczne od męczennika? Ponieważ męczennik trafi wyłącznie do elektoratu PiSu i ogólnie nieprzychylnego PO, a argumenty o zagrożeniu państwa trafia do wszystkich, nawet do wyborców PO. Przeciąganie tego tematu jeszcze bardziej by pogrążyło opcje rządzącą. Oczywiście standardowym pociągnięciem PR w takiej sytuacji, jest budowanie atmosfery zagrożenia i skupianie społeczeństwa wokół władzy. Problem jest taki że z taką retoryką PO po prostu sobie nie radzi, i ma za słabe zaplecze PR żeby poprawnie to rozegrać. Po za tym oznaczałoby to zaostrzenie retoryki w polityce zagranicznej, a nie jestem pewien czy obecnie mamy takie możliwości. Wobec Rosji, wiele opcji poza zerwaniem stosunków dyplomatycznych nam już nie zostało, a to by było posuniecie ekstremalne. Dlatego podejrzewam że władze nie będą zbyt energicznie szukać winnych, bo niepokoją się co mogłyby znaleźć, i co potem z tym zrobić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz