sobota, 19 lipca 2014

Co wydarzyło sie nad Ukrainą, czyli tragedia lotu MH-17

Kiedy wszyscy juz myśleli że kryzys na Ukrainie osiągnął jakaś formę stabilizacji -niby daleko do rozwiązania, ale się nie pogarsza - dochodzi do zestrzelenia Malezyjskiego samolotu. Ginie prawie 300 osób, w większości obywateli Holandii. Kryzys osiąga nową fazę. Jak do tego doszło?
Pojawiają się już liczne teorie spiskowe, ze Amerykanie stoją za zestrzeleniem, ze Rosjanie sami zestrzelili, że Ukraińcy.. Do tego dochodzą piętrowe teorie, kto i co miał w ten sposób uzyskać. Z własnego doświadczenia wiem ze w takich sprawach czynnikiem decydującym jest zazwyczaj beztroska, głupota i brak kontroli o który szczególnie łatwo podczas działań wojennych. Uporządkujmy fakty.
Maszyna została zniszczona rakietą z zestawu BUK -M2. Najprawdopodobniej, źródła które tak twierdza nie do końca chcą się ujawnić, co nie jest dziwne gdyż informacje takie mogą pochodzić wyłącznie ze źródeł wojskowych i wywiadowczych. Wokół terenu konfliktu rozmaite kraje utrzymywały tyle okrętów i samolotów ze sprzętem do walki radioelektronicznej, że będzie to raczej bezspornie ustalone. Ślad operowania takiego sygnału można by nawet odebrać w Polsce, przy odrobinie szczęścia i odpowiedniej aparaturze. Kto wie, możliwe że taka aparaturę ma operujący nad Polską AWACS. Zestawami BUK-M2 nie dysponuje armia ukraińska. Posiadają tylko zestawy starsze, BUK-M1, które zresztą sprawdziły się bojowe zestrzeliwując kilka rosyjskich maszyn nad Gruzją w 2008. Ukraińcy sprzedali/odstąpili kilka zestawów przed wojną Gruzji i sprawiły one lotnictwu rosyjskiemu nie lada problem. Separatyści co prawda zdobyli kilka zestawów armii Ukrainy, jednak były one niesprawne i, jak twierdzi strona ukraińska, nie do naprawienia w warunkach polowych. Jednak podejrzewam ze było to pretekstem do przekazania jednej wyrzutni separatystom. Mieli oni poważne problemy z lotnictwem rządowym, które nauczyło sie juz unikac wyrzutni krótkiego zasięgu, a dodatkowo separatyści chcieli zdezorganizować system dostaw droga powietrzna, który był dotychczas poza ich możliwościami działania. Dlaczego BUK-2M a nie 1M który był na wyposażeniu armii Ukrainy i którego obecność łatwiej można by było ukryć? W końcu "bohaterscy mechanicy z Doniecka" mogliby jeden zestaw "naprawić". Starsze wersje BUKa maja naprowadzanie półaktywne, czyli rakieta nie jest naprowadzana samoczynnie, ale za pośrednictwem radaru. Radaru naprowadzania który wspólny jest dl;a całej baterii. Czyli przekazując zestaw BUK-1M Rosjanie musieliby przekazać niemal pełna baterię, z wozami zabezpieczenia itp. Wymaga to wielu ludzi obsługi, a po za tym jest łatwe do namierzenia. Od wersji 2M każdy pojazd wyrzutni ma własny radar który jest zdolny do naprowadzenia pocisku na cel, czyli poszczególne wyrzutnie mogą działać autonomicznie. I tak by zapewnić separatystom skuteczniejsza obronę przeciwlotniczą, Rosjanie taki zestaw im przekazali. Zapewne wraz z "ochotnikami" do jego obsługi, bo na Ukrainie nie ma ludzi przeszkolonych do obsługi takiego sprzętu. Zestaw ten pojawił się jakiś czas temu, co widać było w zwiększonej skuteczności separatystów i zestrzeleniu kilku maszyn ukraińskich. W przeciągu kilku ostatnich dni zestrzelili 2 Su-25 i jedna maszynę transportową. Z analizy samych rozmów telefonicznych i materiałów z portali separatystów można odtworzyć taki łańcuch wypadków. Separatyści maja informację ze ukraiński An-26 będzie wykonywał lot w okolicy terenu przez nich kontrolowanego, rozmieszczają wyrzutnię w miejscu który uznają za optymalne. Na radarze pokazuje się symbol lecącej maszyny, załoga strzela, naprowadza pocisk, potwierdza zniszczenie celu. melduje o tym do dowództwa które dumnie obwieszcza o zestrzeleniu  ukraińskiego transportowca, co widoczne jest na portalach separatystów. Wysłana zostaje oddział na miejsce, który zamiast resztek antonowa zastaje zwłoki holenderskich turystów i szczątki Boeinga. Posty o sukcesie znikają z portali. Tyle mniej więcej wiemy. tak to wyglądało. Pozostają pytanie jak do tego mogło dojść?
Czy załoga wyrzutni nie wiedziała że strzela do samolotu cywilnego? Według mnie nie. Co prawda samolot miał transponder IFF, ale wyrzutnia najprawdopodobniej nie. Dlaczego? Transpondery IFF są jednym z najtajniejszych systemów, Rosjanie nie oddaliby działającego systemu IFF w ręce oddziałów paramilitarnych które najprawdopodobniej i tak ta wyrzutnię w końcu stracą i częstotliwości kodowania IFF armii rosyjskiej dostały by sie w ręce ukraińskie i najprawdopodobniej NATO. Dlatego ta wyrzutnia nie miała sprawnego modułu IFF. Czy załoga mogła zorientować się że strzelają nie do tego samolotu? Trudne pytanie. Wszystko zależy od funkcjonowania radaru na wyrzutni BUK. Teoretycznie radar ten jest radarem trójwspółrzedowym, czyli dostarcza wszystkich danych o celu. Często jednak, szczególnie pierwsze radary tego typu miały problemy z określaniem wysokości. Wydaje się że załoga powinna mieć pełne informacje o celu. Czy wysokość celu, ponad 10 km, mogła zastanowić operatora? Powinna, jeśli miał taka informacje, samolot do którego miał strzelać powinien się znajdować dużo niżej. Stres sytuacji bojowej mógł sprawić, ze po prostu nie zwrócił na to uwagi, bądź po prostu pewni byli informacji że w tym czasie jedynym samolotem który mógł tam lecieć był ukraiński Antonow. tak czy inaczej był to przejaw pewnej beztroski, bo jednak ruch lotniczy odbywał się nad Donieckiem normalnie, a separatystów nikt specjalnie o lotach cywilnych nie informował. Nie podejrzewam że separatyści chcieli zestrzelić malezyjski samolot. Doszło raczej do nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Czy zbieg ten był "sterowany" jak chce Moskwa? Wbrew pozorom nie mozna tego wykluczyć. Po pierwsze ktoś separatystów poinformował o niesitniejacym locie wojskowym, do którego się przygotowali. Jak się okazuje w feralnym momencie żaden ukraiński samolot nie znajdował sie w powietrzu. Dodatkowo malezyjski samolot znalazł sie poza korytarzem powietrznym którym zazwyczaj latano. Pytanie, znalazł się sam (piloci postanowili ominąć np, front burzowy, bądź skorygować trasę by nie lecieć za innym samolotem lub zmienili trasę z innych przyczyn) lub skierowany został przez ukraińską kontrole powietrzną. Tu pozostaje pole do popisu dla miłośników teorii spiskowych. Może miedzynarodowa komisja sprawę rozwiąże, choć wątpię w to bo w sumie nie jestem pewien czy obie strony chcą jej wyjaśnienia, zadowalając się wzajemnymi oskarżeniami. Zastanawiająca jest reakcja separatystów. Zamiast wziąć winę na siebie, i serdecznie przeprosić, a potem zwalić winę na Ukrainę (za "wystawienie" malezyjczyka) idą w zaparte i wymyślają niestworzone teorię. Podejrzewam ze związane jest to z tym ze wtedy musieliby się przyznać do posiadania wyrzutni (BUK-2M) której mieć nie mogli, a na to zapewne nie chce się zgodzić Rosja, która odgrywa role niewinnie oskarżanej. To z kolei świadczy jak mocno separatyści związani sa z Rosją i jak niewiele mają samodzielności. I zamiast wygrywać sytuację ukazując "spisek Poroszenki" tracą resztki wiarygodności przed opinia światową. Niestety opinia opinia publiczna w Rosji przyjmie wszystko co im Kreml zafunduje. Jakie będą tego skutki? Trudno powiedzieć. Zachód na wojnę z tego powodu nie pójdzie. Pewnie ogłoszone zostaną dodatkowe sankcje. Rosja straci ostatnich sojuszników w krajach zachodnich, co długofalowo będzie godziło w jej gospodarkę. Kraje które miały sporo wątpliwości wobec izolowania Rosji i sankcji, Holandia i Niemcy, straciły wielu obywateli. To nie zostanie szybko zapomniane i wybaczone. Co do rezultatów krótkoterminowych, zapewne zestaw BUK zniknie z Ukrainy, lotnictwo ukraińskie znów bedzie mogło swobodnie operować. Jakby nie patrzeć na całej sytuacji najbardziej zyskała Ukraina i cała sprawę mądrze wygrywa. Rosja zaciemniając sprawę jeszcze pogarsza swoją sytuację.  Sytuacja trochę przypomina pierwszy z odcinków Sherlocka, gdzie służby brytyjskie miały umożliwić sprokurowanie ataku na samolot terrorystom islamskim, stąd pewnie tekst przywódcy separatystów o spadających martwych ciałach. Tylko ze to nie byli martwi ludzie. Ci ludzie byli żywi kilka godzin wcześniej, wsiadając do samolotu, który separatyści później zestrzelili.

Edit: I się wyjaśniło. Informacja o zboczeniu z kursu była kaczką dziennikarską. Sytuacja Rosji i separatystów znacznie się komplikuje, ale nie podejrzewam żeby zmieniło to w jakiś sposób sytuację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz