W piątek nie wydarzyło się nic czego nie można było przewidzieć. Był to czysty show na użytek medialny, by sprawić wrażenie ze politycy w sejmie działają. Jedynym nieco zaskakującym elementem był zawirowania w PSL - niestety tylko nieco.
Wbrew doniesieniom medialnym, które budowały atmosferę zagrożenia, oraz napięcie przed posiedzeniem sejmu, rząd nie był ani przez sekundę zagrożony. PiS, inicjator show, nie był zainteresowany upadkiem rządu. Jest to dla nich zdecydowanie za wcześnie - nie zrobili porządku na prawicy, rząd nie pogrążył się jeszcze w dostateczny sposób. Nawet nie próbowali rozmów z innymi partiami opozycyjnymi w celu znalezienia poparcia dla swojego wniosku. Jako ze nikt, ani PSL, ani SLD, ani TR nie były zainteresowane sukcesem PiSu wynik mógł być tylko jeden. Show służył jedynie podtrzymaniu wizerunku partii, oraz wykorzystaniu uwagi mediów by jeszcze trochę, przed jak największą publicznością "podładować" jeszcze w rząd. Plan swój wykonali.
Z ministrem Sienkiewiczem był większy problem, bowiem w tym przypadku opozycja mogła glosować razem, a liczono na to że PSL postanowi pokazać swoja odrębność i ministra nie poprze. PSL jest partia pragmatyczną i obecnie jest zainteresowana rządzeniem a nie jest zainteresowana wyborami, dlatego było niemal pewne że będzie glosować jak chce PO. Nie mogą tego powiedzieć od razu aby wygrać trochę czasu medialnego i popozować jako partia "troski" o Polskę, która ma poważne opory moralne, ale dla dobra kraju, musi podjąć trudną decyzje. Nastąpiło jednak nieplanowane zamieszanie związane z działaniami CBA w których mógł być zamieszany poseł Bury. Poseł który zresztą już przy innych okazjach miał problemy. Cała sytuacja zmieniła się w wewnętrzną próbę sił pomiędzy Pawlakiem a Piechocińskim. Mimo że sprawa wyglądała na niepewną, pragmatyzm w PSLu zwyciężył. Za odwołaniem nie zagłosował nikt, a wstrzymał się tylko Pawlak. W ten sposób zadbał o własna pozycje, pokazując własna odrębność i zdecydowanie, jednocześnie nie ryzykując pozycji partii w koalicji. Posłowie którzy go popierali, wg. niektórych szacunków co najmniej 1/3 klubu, zagłosowali tak jak leżało w interesie ugrupowania. Wilk syty i owca cała. Typowo PSlowe rozwiązanie.
Więc show był, wiele radości dla dziennikarzy, a wszystko zostało po staremu, tak jak można się było tego spodziewać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz