Kiedy wszyscy juz myśleli że kryzys na Ukrainie osiągnął jakaś formę stabilizacji -niby daleko do rozwiązania, ale się nie pogarsza - dochodzi do zestrzelenia Malezyjskiego samolotu. Ginie prawie 300 osób, w większości obywateli Holandii. Kryzys osiąga nową fazę. Jak do tego doszło?
Pojawiają się już liczne teorie spiskowe, ze Amerykanie stoją za zestrzeleniem, ze Rosjanie sami zestrzelili, że Ukraińcy.. Do tego dochodzą piętrowe teorie, kto i co miał w ten sposób uzyskać. Z własnego doświadczenia wiem ze w takich sprawach czynnikiem decydującym jest zazwyczaj beztroska, głupota i brak kontroli o który szczególnie łatwo podczas działań wojennych. Uporządkujmy fakty.
Maszyna została zniszczona rakietą z zestawu BUK -M2. Najprawdopodobniej, źródła które tak twierdza nie do końca chcą się ujawnić, co nie jest dziwne gdyż informacje takie mogą pochodzić wyłącznie ze źródeł wojskowych i wywiadowczych. Wokół terenu konfliktu rozmaite kraje utrzymywały tyle okrętów i samolotów ze sprzętem do walki radioelektronicznej, że będzie to raczej bezspornie ustalone. Ślad operowania takiego sygnału można by nawet odebrać w Polsce, przy odrobinie szczęścia i odpowiedniej aparaturze. Kto wie, możliwe że taka aparaturę ma operujący nad Polską AWACS. Zestawami BUK-M2 nie dysponuje armia ukraińska. Posiadają tylko zestawy starsze, BUK-M1, które zresztą sprawdziły się bojowe zestrzeliwując kilka rosyjskich maszyn nad Gruzją w 2008. Ukraińcy sprzedali/odstąpili kilka zestawów przed wojną Gruzji i sprawiły one lotnictwu rosyjskiemu nie lada problem. Separatyści co prawda zdobyli kilka zestawów armii Ukrainy, jednak były one niesprawne i, jak twierdzi strona ukraińska, nie do naprawienia w warunkach polowych. Jednak podejrzewam ze było to pretekstem do przekazania jednej wyrzutni separatystom. Mieli oni poważne problemy z lotnictwem rządowym, które nauczyło sie juz unikac wyrzutni krótkiego zasięgu, a dodatkowo separatyści chcieli zdezorganizować system dostaw droga powietrzna, który był dotychczas poza ich możliwościami działania. Dlaczego BUK-2M a nie 1M który był na wyposażeniu armii Ukrainy i którego obecność łatwiej można by było ukryć? W końcu "bohaterscy mechanicy z Doniecka" mogliby jeden zestaw "naprawić". Starsze wersje BUKa maja naprowadzanie półaktywne, czyli rakieta nie jest naprowadzana samoczynnie, ale za pośrednictwem radaru. Radaru naprowadzania który wspólny jest dl;a całej baterii. Czyli przekazując zestaw BUK-1M Rosjanie musieliby przekazać niemal pełna baterię, z wozami zabezpieczenia itp. Wymaga to wielu ludzi obsługi, a po za tym jest łatwe do namierzenia. Od wersji 2M każdy pojazd wyrzutni ma własny radar który jest zdolny do naprowadzenia pocisku na cel, czyli poszczególne wyrzutnie mogą działać autonomicznie. I tak by zapewnić separatystom skuteczniejsza obronę przeciwlotniczą, Rosjanie taki zestaw im przekazali. Zapewne wraz z "ochotnikami" do jego obsługi, bo na Ukrainie nie ma ludzi przeszkolonych do obsługi takiego sprzętu. Zestaw ten pojawił się jakiś czas temu, co widać było w zwiększonej skuteczności separatystów i zestrzeleniu kilku maszyn ukraińskich. W przeciągu kilku ostatnich dni zestrzelili 2 Su-25 i jedna maszynę transportową. Z analizy samych rozmów telefonicznych i materiałów z portali separatystów można odtworzyć taki łańcuch wypadków. Separatyści maja informację ze ukraiński An-26 będzie wykonywał lot w okolicy terenu przez nich kontrolowanego, rozmieszczają wyrzutnię w miejscu który uznają za optymalne. Na radarze pokazuje się symbol lecącej maszyny, załoga strzela, naprowadza pocisk, potwierdza zniszczenie celu. melduje o tym do dowództwa które dumnie obwieszcza o zestrzeleniu ukraińskiego transportowca, co widoczne jest na portalach separatystów. Wysłana zostaje oddział na miejsce, który zamiast resztek antonowa zastaje zwłoki holenderskich turystów i szczątki Boeinga. Posty o sukcesie znikają z portali. Tyle mniej więcej wiemy. tak to wyglądało. Pozostają pytanie jak do tego mogło dojść?
Czy załoga wyrzutni nie wiedziała że strzela do samolotu cywilnego? Według mnie nie. Co prawda samolot miał transponder IFF, ale wyrzutnia najprawdopodobniej nie. Dlaczego? Transpondery IFF są jednym z najtajniejszych systemów, Rosjanie nie oddaliby działającego systemu IFF w ręce oddziałów paramilitarnych które najprawdopodobniej i tak ta wyrzutnię w końcu stracą i częstotliwości kodowania IFF armii rosyjskiej dostały by sie w ręce ukraińskie i najprawdopodobniej NATO. Dlatego ta wyrzutnia nie miała sprawnego modułu IFF. Czy załoga mogła zorientować się że strzelają nie do tego samolotu? Trudne pytanie. Wszystko zależy od funkcjonowania radaru na wyrzutni BUK. Teoretycznie radar ten jest radarem trójwspółrzedowym, czyli dostarcza wszystkich danych o celu. Często jednak, szczególnie pierwsze radary tego typu miały problemy z określaniem wysokości. Wydaje się że załoga powinna mieć pełne informacje o celu. Czy wysokość celu, ponad 10 km, mogła zastanowić operatora? Powinna, jeśli miał taka informacje, samolot do którego miał strzelać powinien się znajdować dużo niżej. Stres sytuacji bojowej mógł sprawić, ze po prostu nie zwrócił na to uwagi, bądź po prostu pewni byli informacji że w tym czasie jedynym samolotem który mógł tam lecieć był ukraiński Antonow. tak czy inaczej był to przejaw pewnej beztroski, bo jednak ruch lotniczy odbywał się nad Donieckiem normalnie, a separatystów nikt specjalnie o lotach cywilnych nie informował. Nie podejrzewam że separatyści chcieli zestrzelić malezyjski samolot. Doszło raczej do nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Czy zbieg ten był "sterowany" jak chce Moskwa? Wbrew pozorom nie mozna tego wykluczyć. Po pierwsze ktoś separatystów poinformował o niesitniejacym locie wojskowym, do którego się przygotowali. Jak się okazuje w feralnym momencie żaden ukraiński samolot nie znajdował sie w powietrzu. Dodatkowo malezyjski samolot znalazł sie poza korytarzem powietrznym którym zazwyczaj latano. Pytanie, znalazł się sam (piloci postanowili ominąć np, front burzowy, bądź skorygować trasę by nie lecieć za innym samolotem lub zmienili trasę z innych przyczyn) lub skierowany został przez ukraińską kontrole powietrzną. Tu pozostaje pole do popisu dla miłośników teorii spiskowych. Może miedzynarodowa komisja sprawę rozwiąże, choć wątpię w to bo w sumie nie jestem pewien czy obie strony chcą jej wyjaśnienia, zadowalając się wzajemnymi oskarżeniami. Zastanawiająca jest reakcja separatystów. Zamiast wziąć winę na siebie, i serdecznie przeprosić, a potem zwalić winę na Ukrainę (za "wystawienie" malezyjczyka) idą w zaparte i wymyślają niestworzone teorię. Podejrzewam ze związane jest to z tym ze wtedy musieliby się przyznać do posiadania wyrzutni (BUK-2M) której mieć nie mogli, a na to zapewne nie chce się zgodzić Rosja, która odgrywa role niewinnie oskarżanej. To z kolei świadczy jak mocno separatyści związani sa z Rosją i jak niewiele mają samodzielności. I zamiast wygrywać sytuację ukazując "spisek Poroszenki" tracą resztki wiarygodności przed opinia światową. Niestety opinia opinia publiczna w Rosji przyjmie wszystko co im Kreml zafunduje. Jakie będą tego skutki? Trudno powiedzieć. Zachód na wojnę z tego powodu nie pójdzie. Pewnie ogłoszone zostaną dodatkowe sankcje. Rosja straci ostatnich sojuszników w krajach zachodnich, co długofalowo będzie godziło w jej gospodarkę. Kraje które miały sporo wątpliwości wobec izolowania Rosji i sankcji, Holandia i Niemcy, straciły wielu obywateli. To nie zostanie szybko zapomniane i wybaczone. Co do rezultatów krótkoterminowych, zapewne zestaw BUK zniknie z Ukrainy, lotnictwo ukraińskie znów bedzie mogło swobodnie operować. Jakby nie patrzeć na całej sytuacji najbardziej zyskała Ukraina i cała sprawę mądrze wygrywa. Rosja zaciemniając sprawę jeszcze pogarsza swoją sytuację. Sytuacja trochę przypomina pierwszy z odcinków Sherlocka, gdzie służby brytyjskie miały umożliwić sprokurowanie ataku na samolot terrorystom islamskim, stąd pewnie tekst przywódcy separatystów o spadających martwych ciałach. Tylko ze to nie byli martwi ludzie. Ci ludzie byli żywi kilka godzin wcześniej, wsiadając do samolotu, który separatyści później zestrzelili.
Edit: I się wyjaśniło. Informacja o zboczeniu z kursu była kaczką dziennikarską. Sytuacja Rosji i separatystów znacznie się komplikuje, ale nie podejrzewam żeby zmieniło to w jakiś sposób sytuację.
Blog w którym prosto i jasno piszemy o polityce, wyjaśniamy jej mechanizmy i przyglądamy się działaniom polityków zarówno w kraju jak i za granicą.
sobota, 19 lipca 2014
sobota, 12 lipca 2014
Show , czyli przedstawienie w sejmie.
W piątek nie wydarzyło się nic czego nie można było przewidzieć. Był to czysty show na użytek medialny, by sprawić wrażenie ze politycy w sejmie działają. Jedynym nieco zaskakującym elementem był zawirowania w PSL - niestety tylko nieco.
Wbrew doniesieniom medialnym, które budowały atmosferę zagrożenia, oraz napięcie przed posiedzeniem sejmu, rząd nie był ani przez sekundę zagrożony. PiS, inicjator show, nie był zainteresowany upadkiem rządu. Jest to dla nich zdecydowanie za wcześnie - nie zrobili porządku na prawicy, rząd nie pogrążył się jeszcze w dostateczny sposób. Nawet nie próbowali rozmów z innymi partiami opozycyjnymi w celu znalezienia poparcia dla swojego wniosku. Jako ze nikt, ani PSL, ani SLD, ani TR nie były zainteresowane sukcesem PiSu wynik mógł być tylko jeden. Show służył jedynie podtrzymaniu wizerunku partii, oraz wykorzystaniu uwagi mediów by jeszcze trochę, przed jak największą publicznością "podładować" jeszcze w rząd. Plan swój wykonali.
Z ministrem Sienkiewiczem był większy problem, bowiem w tym przypadku opozycja mogła glosować razem, a liczono na to że PSL postanowi pokazać swoja odrębność i ministra nie poprze. PSL jest partia pragmatyczną i obecnie jest zainteresowana rządzeniem a nie jest zainteresowana wyborami, dlatego było niemal pewne że będzie glosować jak chce PO. Nie mogą tego powiedzieć od razu aby wygrać trochę czasu medialnego i popozować jako partia "troski" o Polskę, która ma poważne opory moralne, ale dla dobra kraju, musi podjąć trudną decyzje. Nastąpiło jednak nieplanowane zamieszanie związane z działaniami CBA w których mógł być zamieszany poseł Bury. Poseł który zresztą już przy innych okazjach miał problemy. Cała sytuacja zmieniła się w wewnętrzną próbę sił pomiędzy Pawlakiem a Piechocińskim. Mimo że sprawa wyglądała na niepewną, pragmatyzm w PSLu zwyciężył. Za odwołaniem nie zagłosował nikt, a wstrzymał się tylko Pawlak. W ten sposób zadbał o własna pozycje, pokazując własna odrębność i zdecydowanie, jednocześnie nie ryzykując pozycji partii w koalicji. Posłowie którzy go popierali, wg. niektórych szacunków co najmniej 1/3 klubu, zagłosowali tak jak leżało w interesie ugrupowania. Wilk syty i owca cała. Typowo PSlowe rozwiązanie.
Więc show był, wiele radości dla dziennikarzy, a wszystko zostało po staremu, tak jak można się było tego spodziewać.
Wbrew doniesieniom medialnym, które budowały atmosferę zagrożenia, oraz napięcie przed posiedzeniem sejmu, rząd nie był ani przez sekundę zagrożony. PiS, inicjator show, nie był zainteresowany upadkiem rządu. Jest to dla nich zdecydowanie za wcześnie - nie zrobili porządku na prawicy, rząd nie pogrążył się jeszcze w dostateczny sposób. Nawet nie próbowali rozmów z innymi partiami opozycyjnymi w celu znalezienia poparcia dla swojego wniosku. Jako ze nikt, ani PSL, ani SLD, ani TR nie były zainteresowane sukcesem PiSu wynik mógł być tylko jeden. Show służył jedynie podtrzymaniu wizerunku partii, oraz wykorzystaniu uwagi mediów by jeszcze trochę, przed jak największą publicznością "podładować" jeszcze w rząd. Plan swój wykonali.
Z ministrem Sienkiewiczem był większy problem, bowiem w tym przypadku opozycja mogła glosować razem, a liczono na to że PSL postanowi pokazać swoja odrębność i ministra nie poprze. PSL jest partia pragmatyczną i obecnie jest zainteresowana rządzeniem a nie jest zainteresowana wyborami, dlatego było niemal pewne że będzie glosować jak chce PO. Nie mogą tego powiedzieć od razu aby wygrać trochę czasu medialnego i popozować jako partia "troski" o Polskę, która ma poważne opory moralne, ale dla dobra kraju, musi podjąć trudną decyzje. Nastąpiło jednak nieplanowane zamieszanie związane z działaniami CBA w których mógł być zamieszany poseł Bury. Poseł który zresztą już przy innych okazjach miał problemy. Cała sytuacja zmieniła się w wewnętrzną próbę sił pomiędzy Pawlakiem a Piechocińskim. Mimo że sprawa wyglądała na niepewną, pragmatyzm w PSLu zwyciężył. Za odwołaniem nie zagłosował nikt, a wstrzymał się tylko Pawlak. W ten sposób zadbał o własna pozycje, pokazując własna odrębność i zdecydowanie, jednocześnie nie ryzykując pozycji partii w koalicji. Posłowie którzy go popierali, wg. niektórych szacunków co najmniej 1/3 klubu, zagłosowali tak jak leżało w interesie ugrupowania. Wilk syty i owca cała. Typowo PSlowe rozwiązanie.
Więc show był, wiele radości dla dziennikarzy, a wszystko zostało po staremu, tak jak można się było tego spodziewać.
wtorek, 8 lipca 2014
Ukraina, Irak i jak to wszystko może się łaczyć.
Sytuacja na Ukrainie zmierza do wyjaśnienia. na pewno nie do rozwiązania, ale do jakiegoś stadium w którym konflikt na jakiś czas zostanie zamrożony. Obecnie całość armii ukraińskiej zaangażowana jest w "operację antyterrorystyczną" w obwodach Ługańskim i Donieckim. Blisko 50 tys. żołnierzy. W operacjach nie uczestniczą jedynie 3 brygady stacjonujące własnie na wschodzie i południu Ukrainy. Jednostek tych nie udało się jeszcze zmobilizować. mimo zaangażowania całego potencjału militarnego Ukrainy postępy można uznać za skromne. na pewno wpływ maja na to dwa czynniki: po pierwsze konieczność unikania ofiar cywilnych, po drugie co tu dużo kryć, słabe wyszkolenie jednostek ukraińskich. Większość starć w bliskim kontakcie Ukraińcy zdają się przegrywać, wiec próbują polegać na swojej miażdżącej przewadze ogniowej. Po zlokalizowaniu pozycji separatystów koncentrują na ich pozycjach zmasowany ostrzał artyleryjski, a także lotniczy. Taktyka ta, jak przyznają sami separatyści, jest bardzo skuteczna. Większość ich strat powstała na skutek takich operacji. Stąd też zapewne decyzja o wycofaniu ze Słowiańska i Kreamtorska, by skoncentrować więcej sił w terenach bardziej zurbanizowanych, tam gdzie armia ukraińska nie będzie mogła w pełni wykorzystać swojej przewagi ogniowej. Chcą zmusić Ukraińców do walk ulicznych w stylu w jakim Rosjanie walczyli w Groznym.Po koncentracji sił, w doniecku może być nawet od 10 do 20 tys. separatystów, mogą nawet wytworzyć lokalną przewagę liczebną. Posiadając, co wielokrotnie udowodnili, lepsze wyszkolenie indywidualne, mogą stworzyć siłom rządowym bardzo poważny problem. Ukraińscy wojskowi zdają sobie z tego sprawę, deklarując tylko blokadę Doniecka i Ługańska, licząc na to ze oblężenie zmusi separatystów do złożenia broni. Jesli się to nie powiedzie zapewne pierwszym celem wojsk ukraińskich będzie Ługańsk, miasto mniejsze i z mniejszym garnizonem buntowników. Tutaj przetestują swoje możliwości regularnych walk w mieście.
Czy do tego dojdzie? Trudno powiedzieć. Stawiałbym jednak na to że w pewnym momencie separatyści przejdą raczej do partyzantki, unikając otwartego starcia z Ukraińcami, wyczekując na moment gdy Rosja ponownie uzna że ich wsparcie może być pożyteczne. To zdanie Kremla będzie decydowało o losie tych dwóch prowincji Ukrainy, a wydaje się że Moskwa zrezygnowała, przynajmniej na razie, z siłowego odrywania Doniecka od Ukrainy i pozostawiła separatystów własnemu losowi. Oczywiście sa jeszcze dostawy uzbrojenia, ale daleko niewystarczające. Dlaczego Putin odpuszcza? Ponieważ zorientował się że nic więcej na tym konflikcie nie zyska, a aktualnie wyłącznie traci. Jak pisałem wcześniej, Putina interesuje wyłącznie Polityka wewnętrzna. Zrobi wszystko aby utrzymać się przy władzy, co jest coraz trudniejsze przy ogarniającym Rosję kryzysie. Oczywiście społeczeństwo rosyjskie popiera ogólnie włączanie terytoriów zamieszkałych przez Rosjan w granice federacji, jednak przeciw otwartej interwencji na Ukrainie, jak wykazują ostatnie sondaże jest ponad 2/3 społeczeństwa. czyli eskalując dalej konflikt Putin nic nie zyskuje, a traci. Straty jakie poniosła przez te kilka miesięcy są ogromne. Dotąd Kreml wydawał się ich nie dostrzegać, skupiony na krótkoterminowych zyskach, ale teraz straty polityczne i gospodarcze zaczynają być coraz bardziej widoczne, a w długim terminie znacznie pogorszą i tak niewesoła sytuację Rosji.
Dotąd Rosja była postrzegana jako stabilny i odpowiedzialny partner biznesowy. Unia nie widziała potrzeby dywersyfikacji źródeł energii ponieważ surowce energetyczne z Rosji były tanie i dostępne. Kryzys ukraiński to zmienił.Państwa europejskie zaczęły się rozglądać za alternatywnymi źródłami surowców energetycznych, rozpoczęły się inwestycje w terminale gazowe i naftowe, spojrzano przychylniej na, odsądzane dotąd od czci i wiary, wiercenia w łupkach. Ponadto zorientowano się jak za pomocą portali internetowych Moskwa stara się manipulować opinią publiczna w unii, a także służby specjalne kilku państw zaczęły bliżej się przyglądać niektórym organizacjom ekologicznym, które, jak się okazało, były finansowane z Moskwy. Sieć wpływów która Kreml przez lata misternie budował, jeśli nie została zerwana, to poważnie nadwątlona. Takim najmocniejszym sygnałem było zablokowanie budowy South Stream przez kraje w których wydawało by się Moskwa miała największe wpływy: Bułgarię i Serbię. Kapitał zagraniczny zaczął w przyspieszonym tempie opuszczać Rosję. Straty dla gospodarki rosyjskiej są ogromne. Politycznie także gdyż Rosja przestała być postrzegana jako partner. Została wyłączona z gremiów wpływających na politykę światową, a budowa konkurencyjnego bloku w oparciu o Chiny została przez Pekin przyjęta bardzo chłodno. Rosja została osamotniona. Moskwie byłoby łatwiej, gdyby faktycznie zachód obrał ja faktycznie jako wroga, w obliczu zagrożenia można zmobilizować społeczeństwo wokół władzy. Przez jakiś czas nawet media rosyjskie próbowały prowadzić taką retorykę. Jednak odpowiedź militarna NATO była raczej ograniczona, więc trudno to było w jakiś praktyczny sposób wykorzystać. Rosja zaczyna być, marginalizowana, niepotrzebna. To jest największy koszmar jaki rządzącym na Kremlu mógł się przyśnić. Marginalizacji "Wielkiej Rosji" społeczeństwo rosyjskie rządzącym na dłuższą metę nie wybaczy. Dlatego Moskwa będzie szukać rozpaczliwie dróg ucieczki z sytuacji w której sie znalazła. Po pierwsze musi zakończyć jakoś konflikt na Ukrainie i jakoś dogadać się z zachodem bo konflikt ten jest po prostu zbyt kosztowny. najprawdopodobniej spiszą separatystów na straty, lub uśpią ich do zimy, kiedy Ukraina będzie miała jeszcze większe problemy gospodarcze. Licząc wtedy na autentyczny bunt społeczny przeciw władzom w Kijowie, będą mogli ponownie ich uaktywnić. Potem konieczne będzie odbudowanie zaufania w Unii, co będzie długotrwałe i kosztowne. Zapewne nie obędzie sie bez "preferencyjnych cen na gaz i ropę. No i przede wszystkim trzeba pokazać światu a głównie rosjanom ze Rosja jest wielkim graczem na arenie międzynarodowej. Graczem niezbędnym dla zachowania stabilnosci. Jak? Tutaj zawsze mogą liczyć na amerykanów którzy nabroiwszy nie bardzo wiedzą co potem z takim bałaganem zrobić. Pierwszym takim miejscem jest Irak. Po wycofaniu sie amerykanów kraj ogarnął chaos. Po rozpoczeciu przez szyickie władze prześladowań sunnitów, kraj znalazł sie na krawedzi rozpadu. Sunnitów wsparł ISIL, obecnie Kalifat Islamski. Organizacja terorrystyczna zbyt skrajna nawet dla al-kaidy, zarządza połową Iraku i sporymi obszarami Syrii.Wobec wahań Waszyngtonu, obecne władze irackie w walce z terrorystami wsparła Moskwa, wysyłajac samoloty i ludzi do ich obsługi.Nie było to zreszta specjalnie kosztowne, bo samoloty były i tak irackie. Były w remontach w Rosji w trakcie Wojny w Zatoce, a potem juz tam pozostały. Przy niewielkich kosztach finansowych Rosja może zacząć twierdzić ze prowadzi kampanię przeciw islamskiemu terroryzmowi i naprawia to co USA popsuły. Mogą na tym całkiem sporo ugrać. Podobna okazja zdaje się pokazywać u granic Rosji w Afganistanie, choć tu, biorąc pod uwagę własne doświadczenia, Moskwa dwa razy się zastanowi zanim interweniuje. Choć budowa wizerunku krzyżowca na misji walki z terroryzmem może być tego warta.
Dlatego uważam że kryzys ukraiński zostanie na jakiś czas zamrożony, przynajmniej do zimy. Jesli społeczeństwo ukraińskie zniesie jakoś reformy i państwo przetrwa zimę, wtedy możliwe że całkowicie wygaśnie, przynajmniej w tej formie. Możemy z kolei oczekiwać uaktywnienia sie Rosji na arenie międzynarodowej, spektakularnych posunięć, które spowodują że o Rosji zacznie się mówić. Kto wie? Może nawet zdecydują się aktywniej wesprzeć swojego dawnego sojusznika, Wietnam, by pograć na nosie Chinom?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)