sobota, 18 kwietnia 2015

Co w kampanii zmienił Smoleńsk?

Już mniej niż miesiąc do wyborów prezydenckich i zgodnie z przewidywaniami rocznica kampanii smoleńskiej nie przeszła bez echa. Co więcej, niespodziewany przeciek nowej wersji stenogramów wzmocnił jeszcze jej oddźwięk i rozdźwięk jaki powoduje w polskim społeczeństwie. Kto na tym skorzystał? Oczywiście urzędujący prezydent. Nie ma tu znaczenia nawet zawartość stenogramów. Z duża dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć że efekt był by podobny gdyby znaleziono na przykład dowody na potwierdzenie którejkolwiek z tez Maciarewicza. Jak wskazują badania społeczeństwo jest po prostu zmęczone tą sprawą i żyje codziennymi bardziej przyziemnymi problemami. Ponowne wyciągniecie katastrofy smoleńskiej umożliwia spolaryzowanie społeczeństwa na tych którzy apelują o spokój i szacunek oraz patrzenie w przyszłość (czytaj Komorowski) oraz na tych którzy powodują zamieszanie, chaos i niepokój (czytaj Kaczyński – Duda) . Niedopowiedziane jest tu to ze jeśli „wichrzyciele” zwyciężą to będą oni nadal wprowadzali  Chaos. Stąd mimo kilku, można by już rzec, tradycyjnych wpadek prezydenta, jego sytuacja w sondażach się poprawia. Czy PiS nie zdaje sobie z tego sprawy?
Zdaje i to bardzo dobrze. Jednak ma odmienne cele. Jak pisałem wcześniej bynajmniej nie chodzi mu o wygranie wyborów. Dopóki było to wygodne, prezes Kaczyński i Antoni Maciarewicz się nie pokazywali a sprawa katastrofy była spychana na dalszy plan. Owocowało to zwiększaniem się poparcia dla Dudy. Jednak nowe stenogramy i  rocznica pozwoliła na zmianę taktyki. Po pierwsze zwycięstwo Dudu nie leży w interesie władz PiS, po drugie polaryzacja społeczeństwa jest jednym z celów polityki PiS. Stworzenie układy My i Oni, Dobrzy –Źli, jednoznaczne określenie gdzie metaforycznie stoi ZOMO – skorumpowany układ versus uczciwy PiS. Dlatego to co się stało leży w interesie obu partii. Z ekranów w zasadzie zniknęli inni kandydaci. Dopiero ostatnio Korwin Mikkemu udało się przebić, nie bez satysfakcji dla głównych aktorów. Przy JKM Komorowski może nadal roztaczać swoja aurę koncyliarności, a PiS biorąc pod uwagę niektóre wypowiedzi JKM wydaje się umiarkowany i poważny. Jednym słowem walka JKM o zaistnienie w mediach znów wychodzi na korzyść PO i PiS. Braun i Kukiz zostali zepchnięci na margines dyskusji a pani Ogórek sama się tam udała.

Nie wiem czy pani Ogórek ma jakikolwiek sztab. To co się dzieje z jej kampania to jest niewytłumaczalne. Taka ilość żenujących wpadek, i to poważnych, bo tramwaj Komorowskiego jest niczym w porównaniu z na przykład odmowa powiedzenia na kogo się głosuje. Teoretycznie rozumiem co stało z taką decyzją, by przedstawić się jako kandydat wielu środowisk, ale wykonanie było dramatyczne. Można odmówić, ale trzeba wtedy zrobić to wprost i uzasadnić, ale najlepiej zamienić całą sprawę w dowcip i wyjść z tego z humorem. A tak tylko pogrążono kandydatkę. Podobnie z trzymaniem się frazy „napiszemy prawo od nowa”. Postulat nawet i słuszny i zrozumiały, jednak niewielu Polaków na co dzień się z nim identyfikuje. Trzeba go wykorzystać i pójść krok dalej mówiąc ze trzeba napisać od nowa prawo podatkowe i ubezpieczeniowe, tak by każdy Polak mógł spokojnie pracować a nie był przez państwo łupiony. Był by to świetny postulat, zwłaszcza w momencie kiedy większość Polaków obecnie rozlicza się z fiskusem. Tym lepszy, że jeśliby nic się z tego nie udało odium porażki spadłoby na „zły rząd” który nie pozwolił działać. A tak pani Ogórek sama spycha się na pozycję maskotki wyborów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz