czwartek, 20 lutego 2014

Ukraina - teraz już na dobrej drodze do wojny domowej.

Po wczorajszych i dzisiejszych wydarzeniach można powiedzieć że Ukraina jest na dobrej drodze do wojny domowej. To co wydarzyło sie wczoraj we Lwowie, deklaracja lokalnych dowódców wojskowych że "służą ludowi Ukrainy" oznacz że Janukowycz utracił kontrolę nad resortami siłowymi. Oznacza to ze demonstrantów, czy tez, jak chcą niektórzy, powstańców, ma juz kto uzbroić a dodatkowo po obu stronach mogą stanąć oddziały tej samej armii. To by oznaczało wojnę domową i jest to kierunek w którym sytuacja sie obecnie rozwija. Czy naprawdę do niej dojdzie?
Janukowycz w ostatnich miesiącach przeprowadził czystkę w armii, obstawiając wyższe stanowiska swoimi ludźmi. Jednak brak do tego momentu wojska na ulicach świadczy mimo wszystko o ograniczonym zaufaniu obecnych władz do wojskowych. Jesli sytuacja nadal będzie mu się wymykać z rak, będzie musiał sięgnąć po armię, pytanie co zrobią wojskowi. W skrajnym przypadku nastąpi rozpad ukraińskiej armii i wojna domowa. Według mnie raczej też nie opowie sie jednoznacznie po którejś ze stron, a na pewno nie po stronie obecnego prezydenta. Można liczyć też na inny scenariusz. Wojskowy zamach stanu. Tzn. usuniecie obecnych władz przez wojsko i wprowadzenie czasowo wojskowej administracji. Wbrew pozorom jest to chyba najlepszy scenariusz dla Ukrainy. Z jednej strony spełnia żądania demonstrantów, z drugiej strony zachowuje wpływy byłej władzy. Jest to opcja zerowa z której wyjściem będą następne wybory do których wszystkie strony przystępują na tych samych warunkach.Czy wojskowi zdecydują sie na taki ruch? Czy znajdzie się ktoś na tyle odważny żeby wziąśc odpowiedzialność za kraj w katastrofalnej sytuacji? Nie wiem.
Wiele się mówi ostatnio o rozpadzie Ukrainy. Jest to rozwiązanie akceptowalne dla Rosji. Dostają najlepiej uprzemysłowiona część (czy to jako quazi suwerenne państwo, czy tez przy pomocy prostej inkorporacji), w miarę jednolita etnicznie zamieszkała przez mniej więcej Rosjan (w zależności od koniunktury). Jeśli nie można połknąć całości, cześć wystarczy. Świadczyć o tym mogą apele, np z Krymu do Rosji o obronę mniejszości rosyjskiej. Może to stanowić dogodny pretekst do bardziej energicznego wmieszania sie w sprawy ukraińskie. Z drugiej strony co zostanie? Czy ta cześć która pozostanie, będzie w stanie przetrwać? Bez nowoczesnego przemysłu, z infrastrukturą w rozsypce, z zacofanym rolnictwem, bez dostępu do surowców z najwyższymi zapewne (dzięki Rosji) cenami za ropę i gaz. Jak szybko uda się Rosji zadusić taka Ukrainę? Unia nie utrzyma tego państwa, nawet nie będzie próbować. Udzieli jakiejś pomocy, pewnie tez dodatkowych kredytów, ale czy to wystarczy? Co się stanie z niepodległą Zachodnią Ukrainą?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz